Ostatnio można zauważyć pielgrzymki zapatrzonych w smartfony ludzi. Ma to związek z popularnością „Pokemon GO” grze opartej na technologii AR (Augmented Reality - rozszerzona rzeczywistość). 
W związku z tym przypomniała mi się głośna sprawa sprzed 6 lat, kradzieży wirtualnej własności. Wówczas kontrowersyjny był zarzut kradzieży, bowiem w rozumieniu art. 278 k.k. nie można było mówić o „wirtualnej kradzieży – wirtualnego przedmiotu (rzeczy ruchomej)”. Rozważano również czy wobec tego z pomocą może „przyjść” art. 287 k.k.
Otóż nie, ogólnie rzecz ujmując sprawca popełniając swój czyn nie wpływa na automatyczne gromadzenie ani przekazywanie danych informatycznych w rozumieniu tego przepisu, nie jest bowiem zaburzony system gromadzenia i przekazywania danych w ramach wirtualnego świata gry, w klasycznym przypadku wirtualnej kradzieży, sprawca nie ingeruje w ogóle w kod źródłowy gry. 
Podobnie przedstawia się w tym konkretnym przypadku analiza norm zawartych w art. 265k.k. – art. 269b.
Od tego czasu minęło wiele lat a ustawodawca nie pochylił się nad wypracowaniem aktualnej normy. Mamy więc w mojej opinii do czynienia z luką, którą racjonalny ustawodawca powinien czym prędzej wypełnić.