Dziś w telewizji publicznej szeroko komentowana jest kwestia ostrzegania światłami przed radarem. Przy czym dziennikarze podkreślają szkodliwość takiego zachowania kierowców.
Tymczasem warto przeanalizować głębiej temat. 
Uprzedzenie o kontroli drogowej polega na mignięciu, czyli chwilowym włączeniu i wyłączeniu z reguły świateł mijania bądź drogowych. Można zatem uznać, iż jest to forma używania tych świateł.
Z treści art. 51 ust 1 p.r.d. wynika, iż istnieje obowiązek używania świateł mijania cały rok na wszelkich obszarach. Przepis ten równolegle zezwala na stosowanie w porze od świtu do zmierzchu zamiast świateł mijania , świateł do jazdy dziennej. Nie stanowi więc naruszenia prawa posługiwanie się omawianymi światłami, bowiem w przepisach nie ma wyraźnej dyrektywy zabraniającej.
Nie ma również zastosowania w omawianym problemie przepis ust.3 art. 51 p.r.d., który zezwolił na używanie, zamiast mijania lub łącznie z nimi, świateł drogowych w porze nocnej na nieoświetlonych drogach wszelkich obszarów. Przepis zakazuje oślepiania kierujących i pieszych poruszających się w kolumnach. 
Z całą pewnością krótkotrwałe mignięcie światłami nie spowoduje oślepienia – o którym mowa w art. 29 ust 2 pkt 3 p.r.d. – innych kierujących.
Z kolei art. 29 ust 2 pkt 1 p.r.d dotyczy przypadków nadużywania świateł. Takimi są niewątpliwie: włączenie świateł awaryjnych w pojeździe holowanym, jazda w z włączoną żółtą lampą błyskową w warunkach innych niż holowanie; użycie szperacza przez nieuprawnionego kierowcę, wykorzystanie światłą w celu nie związanym z sytuacją drogową np. dla zabawy.
Natomiast do omawianego problemu może mieć zastosowanie art. 29 ust. 1 p.r.d. zezwalający kierującemu m.in. na użycie świetlnych sygnałów ostrzegawczych w razie uzasadnionej potrzeby uprzedzenia o niebezpieczeństwie. Mimo, iż kontrola radarowa nie stanowi sama w sobie elementu niebezpieczeństwa, to jednak – lub w każdym razie powinna być – przeprowadzana w miejscach najbardziej niebezpiecznych, a więc tam, gdzie nadmierna prędkość może w sposób istotny zagrażać porządkowi. Tak więc kierujący, widząc z przeciwka pojazd jadący z nadmierną – w jego ocenie_ prędkością, może równie dobrze sygnalizować nie o kontroli radarowej, lecz zbliżaniu się do niebezpiecznego odcinak drogi. 
Ponadto określenie zakazu wyposażania pojazdów lub nawet przewożenia w nich w stanie wskazującym na gotowość użycia urządzeń informujących o działaniu sprzętu kontrolno-pomiarowego stosowanego przez organy uprawnione do kontroli ruchu drogowego zgodnie z dyrektywą art. 66 ust 4 pkt 4 p.r.d. – a pominięcie kwestii uprzedzania światłami o istnieniu kontroli radarowej świadczy jednoznacznie, iż racjonalny ustawodawca nie zamierzał zagadnienia tego regulować, bowiem uznał to za zbędne.
Zatem wbrew szerokiej medialnej nagonce (braki wpływu do budżetu z tytułów mandatów) używanie świateł w celu uprzedzenia o funkcjonowaniu kontroli radarowej nie jest wykroczeniem, bowiem nie narusza określonego w art. 97 k.w. porządku i bezpieczeństwa ruchu drogowego, lecz przeciwnie – działanie takie ma na celu przywrócenie tegoż porządku wcześniej naruszonego przez inny podmiot.
Niezależnie od braku podstaw prawnych do ukarania mandatem karnym, kierujący, decydując się na sygnał światłami, powinien uwzględnić możliwość przypadkowego uprzedzenia o obecności policji przestępcy, który właśnie jedzie skradzionym pojazdem, albo też kierowcy będącego w stanie nietrzeźwości, choć to jest mało prawdopodobne.

Tagi : policja;samochody;
Kategorie : Prawo
Komentarze : 0 Komentarz Dopisz komentarz